Rafał Dębski, Kiedy Bóg zasypia, Lublin 2007

Powstali, chcieli powrotu do dawnych czasów. Kapłani pogańscy wracają. Wracają dawne bóstwa. Okazuje się jednak, że to co zostało przywołane, nie jest tym czego oczekiwali kmiecie. Strzygi, ożywieńcy, dziwożony. Paktowanie z diabłem kończy się wygraną tylko jednego – diabła.

Książka Rafała Dębskiego przenosi nas do czasów pogańskiego odrodzenia w Polsce. Powstali kapłani, wraz z nimi potwory. Nie jestem w stanie ocenić precyzji, z jaką autor oddał historyczny stan rzeczy, co nie zmienia faktu, że książka jest niesamowicie wciągająca. Trudno zrezygnować z kolejnej strony, akapitu, choćby późną porą ze świadomością porannego wstawania. Nie mogłem się oderwać, gdy już wziąłem ją do ręki. Potem nie wiadomo, czy za chwilę gdzieś nie pojawi się jakaś zjawa. Zaczynamy żyć w świecie Piastów, żyć w kraju, który dopiero co zaczął swoją historię. Na dodatek, dla mnie osobiście, kryje się w niej ogromna przestroga przed możliwością zbłądzenia na drodze, którą obrałem. Bogactwo i władca – te łatwo stają się bogami, a Prawdziwy odchodzi w cień. On jednak jest i czuwa.

Serdecznie polecam 🙂

Reklamy

Pakowanie

Przyszedł czas, aby się spakować i jutro wprowadzić się na ostatnie kilka miesięcy do seminarium. W takich momentach myślę o tym, co trzeba zabrać. I zawsze zaczynam od książek. Te potwory są ciężki i jest ich mnóstwo. Słownik, drugi, trzeci, czwarty, piąty (i po co mi to zamiłowanie do języków?). Pismo Święte (w kilku językach, bo jakże inaczej), powieści, coś z historii, coś z teologii. Jeszcze materiały do magisterki, jeszcze to, jeszcze tamto. Szok! Znowu zajmę prawie wszystkie wolne półki w pokoju. Mam nadzieję, że mój współlokator nie będzie dzielił mojej pasji. Czy to choroba? Może powinienem się ograniczyć w imię ubóstwa? Panie Boże, dla Ciebie wezmę to wszystko, bo wierzę, że trzeba się dobrze przygotować do twojej służby, także od tej strony. Ciężko, ale pięknie 🙂 Co jeszcze? Wiadomo, różaniec, modlitewnik, jakieś ubrania, komputer, kawa, herbata i inne rzeczy codziennego użytku. Najważniejsze jednak by wziąć ducha i optymizm. Będzie pięknie, będzie owocnie. Spotkanie po wakacjach, gorączkowa wymiana informacji, które jeszcze nie zostały rozpowszechnione mailem, czy przez gg.

A więc, witaj seminarium!

Zbliża się koniec wakacji…

Szokujące dla niektórych, ale dla mnie zbliża się koniec wakacji. Tzn. w poniedziałek wracam do seminarium. Będzie to szósty i ostatni rok formacji. Pierwszy semestr w seminarium, drugi na stażu na parafii gdzieś w archidiecezji katowickiej (kto wie gdzie?). W związku z tym oświadczam wszem i wobec, że bloga będę dalej prowadził i na forach się udzielał. Jednakże moja aktywność internetowa, przynajmniej na czas pobytu w seminarium, spadnie co nie co. Teraz, nawet gdy roboty jest multum, mam w domu stałe łącze i bezproblemowy (prawie) dostęp do internetu. W seminarium już nie ma tak dobrze, więc i wpisów będzie mniej i mniej mnie na forach.

W związku z rozpoczęciem nowego roku akademickiego i formacyjnego proszę was o modlitwę. Ze swojej strony zapewniam was o mojej modlitwie w waszej intencji. Codziennie do próśb brewiarzowych dołączam intencję za wszystkich forumowiczów, z forów na których jestem. Chcę także modlić się za czytelników mojego bloga.

Pozdrawiam  wszystkich serdecznie!

Freedom is from God

Inspired by Hyalma and her blog, I also decided to start writing in English. First and main reason is to practice English, so that I won’t forget it.

I decided to share with some thoughts about freedom. I hear quite often that God or Church is against our freedom. All the things you have to do or yo’re not allowed. But is it really like this? I think, it’s a little bit different. God gave us freedom. He wants us to worship him in freedom, not like robots, which cannot decide what they are doing. We are free, so we do not have to obey the rules of the world. These rules are leading us into addiction of sin. Sin addicts, virtue does not. Have anyone heard of someone addicted to mercy? No, of course not. The way of the Lord is the way of freedom. Leave your sins, your addictions, all bad things that happened in your life. God frees you from it! Be free, be happy, be His child!

Polska magiczną potęgą

Maciej Guzek, Królikarnia, [Runa] Warszawa 2007

Rzeczypospolita stała się potęgą. Nie taką jednak, o jakiej myślicie. Potęga Rzeczypospolitej to magia, rabithole. Najlepszy polski szpieg na Kremlu? Calineczka. To jednak nie podoba się innym i choć Zachód nie sięga nam do pięt, to szybko nadrabia straty. Ściągają wszystkie swoje legendarne stwory i potwory, nawet Harrego Pottera. A my? Czy mamy kogoś? Pozczytajcie.

Książkę kupiłem na Polconie 2007. Dzięki uprzejmości pani, która mi ją sprzedała, zostałem zaprowadzony do autora, który wpisał mi się zagadkowo: „Janowi – który odnajdzie w książce swego czytelnika”. O co chodzi? Nie wiedziałem i dlatego chyba jest to pierwsza „polconowa” (czyli kupiona na Polconie) książka, którą przeczytałem. Tajemnica się nie rozwiała niestety, będę musiał zapytać autora, który i tak nie będzie już o tym pamiętał 😉

Jaka jest książka? Na pewno ciekawa i dobrze się czyta. Brakuje trochę wątku przewodniego. Całość jest spięta losami Rzeczypospolitej, ale poszczególne części nie zawsze łączą się ze sobą, nawet na końcu. Trzeba jednak przyznać, że autor się postarał i świat, który wykreował jest bardzo ciekawy. Gratuluję! Książka mi się podobała i doczytałem do końca. Brakuje tego czegoś, co by trzymało ją bardziej „w kupie”, ale naprawdę da się czytać.

Wczoraj nas napadli

Wczoraj był 17 września, dzień zdradzieckiej napaści ZSRR na Polskę (zresztą czego innego można się spodziewać po komunistach). Był to dzień ważny także dla mojej rodziny. Mieszkali wtedy w przysiółku między Chmielnem i Łopatyniem. Ot, kilka domków. Gospodarstwo, kuźnia, murowane piwnice, dom drewniany pokryty gontem. Dziś – pole. Nic nie zostało. Już niedługo, 10 lutego 1940 przyjdą nocą sowieci i każą jechać „na przesłuchanie do Lwowa”. Do Lwowa nikt nie trafi tylko prosto na Sybir. Gdy wojna wybuchła mój dziadek miał zakopać w jakiejś skrzynce spisane informacje o rodzinie i jej historii. Dziadka ściągnęli ze Lwowa, też trafił na Sybir. Stamtąd jako jeden z nielicznych udało mu się wrócić. Tam został jego ojciec i brat. Nigdy więcej wojen, nigdy więcej czegoś takiego.