Wodzisław – Wniebowzięcia NMP

Wczoraj był dla mnie ważny dzień. Dostałem taki pierwszy dekret w życiu 🙂 Dekret na staż diakonacki, jaki odbywa się zawsze przed przyjęciem święceń. Z woli ks. bp Józefa Kupnego będę miał zaszczyt pomagać w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Wodzisławiu Śląskim. Proszę wszystkich o modlitwę za mnie, za księży, którzy tam posługują oraz za mieszkańców tej parafii.

No i bardzo się cieszę 🙂 Bo Pan Bóg zawsze daje łaskę i choć nieraz rzeczy trudne wydają się nam niemożliwymi, to z Jego pomocą możemy wszystko. Oczywiście, licząc na własne siły, możemy najwyżej się przeliczyć. Jednak Jego nie ograniczajmy, On może wszystko, tylko pozwólmy Mu działać.

Dziękuję ci Panie Boże za tę parafię, proszę błogosław ks. proboszczowi, wikarym i wszystkim parafianom.

Sens życia

Na to nie ma tu odpowiedzi. Za to bardzo spodobał mi się komentarz Gosi, który został tutaj zamieszczony, a który przytaczam poniżej:

Mimo wszystko, dawniej mogłeś przyjść z nieumówioną wizytą i nawet zasiąść z gospodarzami do wspólnej kolacji (nie było telefonów). I rozmawiało się godzinami. Dziś – krótko, wygodnie, bezpiecznie, we we własnym fotelu, bewysiłkowo, tanio – często na koszt firmy – a na ogół, by zapełnić niepokojące nas poczucie osamotnienia. Tym także karmi się nasza-klasa. Czasem chciałoby się wrzucić do wyszukiwarki hasło “sens życia” i znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź.

Wiem, gdzie szukać odpowiedzi. Jednak jej źródłem na pewno nie jest internet. Warto się pytać: dlaczego żyję, czy życie ma sens. Bo ma i to jeszcze jaki, ale człowiek sam nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi.

I rozwiewam podejrzenia niektórych: moim sensem życia nie są statystyki bloga. Te kilka postów poniżej to mała obserwacja przywiązania do (uzależnienia od ?) pewnej strony wielu osób oraz sporo dobrej zabawy.

Przemija postać tego świata

Vanitas vanitatum dixit Ecclesiastes vanitas vanitatum omnia vanitas

Koh 1,2

Był to jeden z przyjemniejszych wieczorów. Ubawiłem się dzięki Naszej Klasie. Dokładniejszą kronikę wydarzeń postaram się jak najszybciej opublikować, a tymczasem skrót wydarzeń, czyli historia ostatnich godzin mojego bloga w pigułce.

O 15:17 napisałem sobie posta: Nasza Klasa padła. Nieświadom tego co się dzieje zajmowałem się swoimi rzeczami. Tymczasem post okazał się być chwytliwym, dzięki czemu Ioannes Oculus Blog zaczął być coraz częściej odwiedzany. Zorientowałem się przypadkiem, gdy ot tak sobie zajrzałem na statystyki bloga. Zobaczyłem tam 15 wyświetleń postu, co jest dużą liczbą jak na mojego bloga. Postanowiłem z ciekawości popatrzeć co się dzieje. Jakiś czas później tak mi się to spodobało, że napisałem o 16:32 Dlaczego nie działa Nasza Klasa? Zrobiłem to trochę z perfidią, bo chciałem zobaczyć co będzie ze statystykami. No i stało się. Poszybowały w górę, pod samo niebo 😉 Z radością zapisywałem sobie kolejne zrzuty ekranu. Gdy o 17:40 wysłałem posta Serwery im nie działają, Nasza Klasa zaczęła działać. Cóż perfidni są i nie dali mi dalej cieszyć się szybującą pod niebo statystyką. Mimo to rosła dalej i dalej. Ten post miał zareklamować dwa łacińskie linki, choć wątpię, czy ktokolwiek byłby nimi zainteresowany, gdyż ważniejsza jest Nasza Klasa. Dziesięć minut później posłałem posta Nasza Klasa ruszyła o tym, że już wszystko działa.

Mimo to dalej licznik idzie mi w górę, nawet w trakcie pisania tego postu. Rekord odwiedzin w ciągu dnia pobity wielokrotnie. Był 117 (13 VII 2007). Na chwilę obecną jest już 481. Cóż to jednak znaczy? Ano nic! Chwila rozrywki i tyle. Minie uczucie zadowolenia, pozostanie miłe wspomnienie. A wszystko to marność, jak powiada Kohelet. A więc Deo gratias za miły wieczorek i wracać czas do rzeczywistości i radości, gdy bloga odwiedzi w ciągu dnia 30 osób 🙂

Nasza klasa ruszyła!

A więc zapewne koniec popularności mojego bloga 😉 Teraz powrót do szarej rzeczywistości. Wszyscy siedzą na Naszej Klasie i ta chodzi wolniej niż zwykle. Trzeba dać się jednak ludziom wyszaleć. Czy wytrzymają łącza? Nie wiadomo, ale jeśli nie, to możne znów uda mi się wskoczyć na wysokie miejsca w rankingach popularności (mam 5 najpopularniejszy post na WordPress o godz. 17:45). Ach, będzie co wspominać!

Serwery im nie działają

Nasza klasa nie działa. Serwery podobno przepięte, ale jak na razie tłumy internautów cierpią na brak dostępu na Naszą Klasę. Media oczekują na reakcję rządu, a po Wiadomościach ma być specjalne orędzie prezydenta. Nieoficjalnie mówi się, że to wina rosyjskiej mafii.

Tymczasem ukryty w zakątku swego domku  zacieram ręce, bo statystyki skoczy mi do góry, jak nigdy. Ostatni rekord dzienny padł 13 lipca 2007, a w tej chwili jest pobity dwukrotnie. Do tego, gdy wpisać do Googla „nasza klasa padła” mój blog jest na pierwszym miejscu. Milutkie 🙂

Tymczasem zapraszam także na inne moje miejsca w sieci. Szczególnie na forum łacińskie, gdzie możecie rozmawiać po łacinie. Możecie też odwiedzić mój nowy twór, czyli kronikę łaciny współczesnej o nazwie LatinaM. To są efekty mojej łacino-manii. Pozdrawiam wszystkich naszoklasowiczów i życzę szybkiego uruchomienia serwerów.

Vox Latinae

Dlaczego nie działa Nasza Klasa?

Odpowiedzi są różne. Podobno jest to związane z przełączaniem serwerów (teraz mają już swoje własne). Nie to jest jednak dla mnie najciekawsze. Otóż mój poprzedni post „Nasza Klasa padła” zaczął w związku z tym bić rekordy mojej blogowej popularności. Aż miło sprawdzać statystykę, która rośnie z minuty na minutę 🙂 Tymczasem pożyjemy, zobaczymy. Ja dzisiaj wracam wieczorem do seminarium, więc statystykami będę się cieszył dopiero jutro.

edit:

Ten post „nabijał i nabija” mi najwięcej wejść na tego bloga. Ciekawe dlaczego, zapytam z lekką ironią. Ale też dlatego na tym poście dodatkowo odnotowuję, iż blog mój został przeniesiony na własny serwer i znajduje się pod adresem iocus.pl. Pozdrawiam

Nasza klasa padła

W ostatnich godzinach nie potrafiłem zalogować się na Naszą Klasę. Nie chce mi w ogóle czytać strony. Nie wiem, czy serwery im padły, czy coś innego się stało, ale uświadomiło mi to pewien fakt (na nowo): jesteśmy ch*** (bardzo) uzależnieni od komputerów. Nasza społeczność ludzka spotyka się głównie w przestrzeni wirtualnej. Tu piszemy swoje przemyślenia, tu rozmawiamy z ludźmi, którzy dzielą nasze zainteresowania, z którymi coś nas łączy. Blogi, fora, gg, skype i mnóstwo, mnóstwo innych. Nie oceniam tego, choć cenię sobie wyżej osobisty kontakt. Jednak ostatnim czasie dzieje się coś nowego: internet przestał oddalać ludzi od siebie (bo tak było dotychczas, gdyż zamiast z ludźmi „na żywo”, więcej czasu niektórzy spędzali przed monitorem). Teraz ludzie zaczynają się spotykać w internecie, tworzą wirtualne społeczności, a one dążą (mniej lub bardziej) do spotkania w rzeczywistości. Jest to słaby na razie strumyczek nadziei na lepsze jutro, ale zawsze jest. Trzeba widzieć dobro! Internet jest świetnym narzędziem. Narzędziem, nie zabawką, choć może służyć do rozrywki. Niech więc dalej zbliża ludzi, coraz bardziej i bardziej. Święty Izydorze, módl się za nami!