Euronacjonalizm

Znalazłem takie video i jestem w szoku! Euronacjonalizm, eurokołchoz czy jak to tam nazwać. Ale może by tak szanowni politycy w Brukseli (i nie tylko) zaczęli w końcu służyć dobru wspólnemu, a nie własnym interesom? Za chwilę będą mi mówić, co mam myśleć, jak mam myśleć i karać, jeżeli robię to niezgodnie z dyrektywami! Miałem nadzieję, że czasy totalitaryzmu minęły już w Europie.

Reklamy

„Ja poprostu pootwieram wam głowy…”

„… i naleję do nich oleju”. Na tym chyba powinna polegać edukacja w szkole. Tymczasem jest źle albo gorzej. I nie dlatego, że uczniowie są źli, głupi, czy jeszcze jacyś inni. Nie, oni są w porządku. To często myślenie (albo bezmyślność) systemu do tego prowadzi. Zamiast uczyć młodych czytać tekst ze zrozumieniem, prowadzenia logicznego rozumowania, dawania mu narzędzi i korzystania z nich, uczy się gotowców. Oczywiście, że to szybsze. Bo uczeń od razu poda poprawną odpowiedź na sprawdzianie, zgodną z odgórnym kluczem. Wygodniejsze, bo zealizowano minimum programowe. Ale czy nauczyło go pasji? Czy nauczyło myślenia, szukania? Czy wychodząc ze szkoły jest w młodym człowieku coś więcej niż niechęć lub nienawiść do czytania, nauki, używania mózgu? Nie znam cudownej receptury, która by uzdrowiła system edukacji w Polsce, czy gdziekolwiek indziej. Jak narazie trend, który idzie z Unii jest tylko niszczącym ucznia pogłębieniem problemu. Bo uczeń ma się uczyć myśleć. A Unia zakłada, że już umi. Zakłada, że niepotrzebny jest Mistrz, który go poprowadzi, że sam już od wieku 6 czy 5 lat wszystko sam wie najlepiej. Może dla przypomnienia starszym, a młodszym jako ciekawostka fragment jednej z piękniejszych bajek: