W drodze do świętości

Bardzo rzadko ostatnio coś pisuję na moim blogu. Tak już jest, kiedy łączy się pracę w parafii, szkole, studia doktoranckie i dodatkowe wykłady na filologii klasycznej. Jednak dzisiejsza uroczystość jest dla mnie szczególna. Trochę zatraciliśmy niestety jej sens, gdyż skojarzyła nam się wyłącznie z cmentarzem i modlitwą za zmarłych. Tymczasem jest ona radosnym świętowanie Bożego daru świętości. Każdy z nas bowiem jest przez Boga zaproszony, aby być świętym. I nie chodzi tu bynajmniej o „świętość z przechyloną główką”. Chodzi o katolika, który jest blisko Boga, szuka Go na modlitwie, spotyka podczas Ofiary Mszy świętej, potrafi bronić wiary tam, gdzie żyje. Rozwija się i bogaci po to, aby pomagać drugiemu człowiekowi. Katolik ma awansować w firmie, w której pracuje, czy zakładać własną, ma być politykiem, przywódcą. Niech tam także staje się świętym i pomaga innym w drodze do świętości. Przecież można w firmie wprowadzać atmosferę życzliwości w miejsce niezdrowej nienawiści i zazdrości. Można próbować tworzyć prawa, które służą ludziom, bronią ich przed niesprawiedliwością.

Niech więc uroczystość Wszystkich Świętych stanie się okazją do okrycia naszej drogi do świętości!

Ave!

Pożegnajmy się z naszą cywilizacją…

Lech Jęczmyk, "Trzy końce historii, czyli Nowe Średniowiecze"

Lech Jęczmyk, "Trzy końce historii, czyli Nowe Średniowiecze"

I wcale to nie będzie wesołe pożegnanie. Nie łudźmy się, bo jest naprawdę źle. Żyjemy w czasach jakże podobnych do czasów upadku Rzymu. My, ludzie Łacińskiej Cywilizacji, znaleźliśmy się w odwrocie i to na własne życzenie! Sami niszczymy własną kulturę i cywilizajcę stawiając w jej miejsce twór, który nie jest w stanie obronić samego siebie. Tym tworem jest ideologia współczesnej lewicy wyrażana w paneuropejskim komunistycznym państwie, do którego zmierza Unia Europejska, jest powszechna i modna negacja wartości, tradycji, plucie na własną kulturę (chrześcijaństwo) i wywyższanie, bronienie wszystkiego co obce (kto się odważy zażartować z islamu, żeby nie oberwać od poprawnych politycznie?). Pewien filmik z YouTube ukazuje zalew demograficzny naszej cywilizacji przez muzułmanów. I nie ma co liczyć, że oni będą tak łagodni, jak my.

Jean Raspail, "Obóz Świętych"

Jean Raspail, "Obóz Świętych"

Czyżby czarne proroctwa Jeana Raspaila z „Obozy Świętych” miały się spełnić? Wydaje się, że tak. Nasza cywilizacja powoli przestaje być zdolna do obrony. Z Brukseli płyną nakazy jak mamy myśleć (np. Rezolucja o homofobii), jakie żarówki mamy mieć, jakie banany jeść. Kolejne dyrektywy unijne coraz bardziej kojarzą mi się z tym, o czym czyta się w podręcznikach historii, gdy otwiera się rozdziały o komunizmie. Oczywiście wierne sługusy tych działań, jak GW, na pewno będą je pod niebiosa gloryfikować tak, aby przeciętny czytelnik z mózgiem rozmiękczonym przez Władców Much, przyjął całą tą papkę zupełnie bezkrytycznie.

Może więc spełnia się też wizja końca cywilizacji zapowiedziana przez Lech Jęczmyka w „Trzech końcach historii, czyli Nowym Średniowieczu”? Ciekawy obraz społeczeństwa zawiera się w zdaniu wyjętym z tejże książki:

Po znalezieniu słabego punktu diabeł przedstawia swoje propozycje. W dzisiejszych czasach nie fatyguje się do każdego osobiście, ale daje ogłoszenie, najchętniej w telewizji, a ofiary zgłaszają się same.

Owszem, sami się nieraz pchamy w paszczę wilka, sami wyciągamy ręce, aby choćby tylko skosztować g…, które nam serwuje, bo przecież jest tak ładnie opakowane.

Co więc pozostało?

Szczerze mówiąc zaczynam wątpić, czy ten proces da się zatrzymać. Jednakże nawet, jeżeli to nie jest możliwe, to przynajmniej zakończmy swą cywilizację godnie. Niech będzie to śmierć w stylu Rolanda, a nie mizerne zgnicie w rynsztoku. Chociażby ostatnim możliwym wysiłkiem zewrzyjmy szyki. Niech jeszcze choć na chwilę stanie się nas wielu, niech znów pojawią się liczne w dzieci rodziny. Niech choć na chwilę powróci duma z tego kim jesteśmy, że jesteśmy wielcy. Niech dumnie wzniosą się nasze głowy. Niech na nowo zajaśnieje także nasza wiara, która ukształtowała naszą kulturę, cywilizację. Jeżeli umierać to z godnościa, z dumą, z pieśnią na ustach. Jest co robić, a więc do boju! Niech nie przeraża nas żadna głupia dyrektywa, nie dajmy się ogłupić telewizji, nie dajmy się zniszczyć tak łatwo. Niech odżyje duch prawdziwej Europy, który żyje jeszcze w Śródziemiu, niech odżyje i w nas. A może jeszcze nie wszystko stracone…

Wielkopostna Walka Duchowa

W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. (Ef 6,10-12).

Życie człowieka jest walka. Znajdujemy się w stanie ciągłej wojny, walki na śmierć i życie. Choć nieraz sobie z tego nie zdajemy, to w każdej chwili bierzemy w tej walce udział. Linia frontu przebiega w nas samych. W czasie Wielkiego Postu ta walka się nasila. Zły nie śpi, bo wie, że zbliża się święto jego przegranej, kiedy został pokonany. Za wszelką cenę będzie chciał nas pozyskać do swojej porażki. Jaka więc będzie nasza odpowiedź? Co robimy, aby ten czas był czasem zwycięstwa, odparcia ataków wroga i zdobyciem nowych celów?
Święty Paweł daje nam wskazówkę, co uczynić. Pisze on, aby oblec „pełną zbroję Bożą”. Co jest tą zbroją? Myślę, że odpowiedzi możemy szukać już w Księdze Powtórzonego Prawa. „Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój” (Pwt 4,39-40). Prawo Pana jest naszą zbroją, orężem w walce duchowej. Jest to przecież prawo wolności, a czyż nie o wolność od zła, grzechu i śmierci walczymy? Pierwszym więc krokiem jest ufne zwrócenie się do Boga, gdyż On jest naszą siłą. Post ma nas właśnie nakierować ku Bogu, ma oderwać nas od spraw doczesnych, aby nasze oczy były utkwione już nie tylko w ziemię, ale aby z radością spoglądały też w niebo. Czyż sam Chrystus nie powiedział „Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 17-18). Nie pościmy dla diety, dla poklasku ludzi, ale dla Boga. Post jest bardzo ważnym elementem naszej duchowej walki. Choć więc znajdujemy się już w połowie tego czasu, to zbierzmy na nowo siły, aby walczyć dalej. W tej walce nie jesteśmy sami, bo przecież Jezus jest z nami. On już odniósł zwycięstwo nad złem i śmiercią, więc w nim możemy pokładać naszą nadzieję. Mamy do dyspozycji jeszcze inne środki, takie jak modlitwa, lektura Pisma Świętego. Nie można zapominać o tym, co jest źródłem naszej siły, czyli o Ofierze Mszy św. Tak wiele nam dano, a na ile z tego korzystamy?
Mam nadzieję, że w życiu każdego z nas ta walka będzie walką zwycięską. Mam nadzieję, że każdy z nas będzie mógł kiedyś powtórzyć słowa św. Pawła:
Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu. (1 Kor 15,57-58)

Fronda.pl

Od jakiegoś czasu portal Fronda.pl ma zupełnie nowy kształt. Merytorycznie jest na wysokim poziomie, graficznie bardzo mi się podoba. Tworzy wokół siebie wyjątkową społeczność ludzi, którym nie obojętne są sprawy wiary i Kościoła. Myślę, że jest godny polecenia wszystkim, którym te sprawy też nie są obojętne. Uważam, że Kościołowi, Polsce, światu coraz bardziej potrzeba zorganizowanej społeczności katolików, którzy będą tworzyć lepszy świat. Coraz częściej potrzeba bronić Prawdy, pokazywać swoją obecność w społeczeństwie, aby Prawda nie została zepchnięta na margines, aby przynajmniej swoboda wyznania i głoszenia poglądów została zachowana. Tym goręcej więc zapraszam wszystkich do włączenia się w dzieło Fronda.pl
Jedynym minusem portalu jest organizacja forum. Forum samo w sobie bardzo cenne ze względu na wypowiedzi użytkowników, jest pozostawione w wielkim bałaganie. Brakuję mi takiego uporządkowania wypowiedzi, jakie jest możliwe chociażby na forach phpBB modified by Przemo, czego przykładem może być forum elendili.pl. Widocznie nie można mieć wszystkiego.

Baner Fronda.pl

Baner Fronda.pl

Nikt nie mówił, że będzie łatwo :)

Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe. Tym bardziej życie Katolika. Tak to niestety bywa, że ten wybór niesie za sobą pewne konsekwencje. Dlaczego o tym piszę? Bo widzę wśród ludzi na kolędzie, uczniów w gimnazjum i wielu innych tę trudność w dokonaniu wyboru i przyjęciu konsekwencji.

Po pierwsze – kwestia wyboru. Wielu ludzi boi się tego, żeby wybierać. Decyzja odkładana jest zawsze na później. Już nawet najmłodsi nie decydują się, kim będą w przyszłości. Rodzice ich popierają i mówią: „ma jeszcze czas”. Ja pamiętam, że jako dzieciak chciałem być strzażakiem, potem jeszcze kimś innym, itd. W moim pokoleniu to było normalne. A teraz? „Nie wiem” odpowiadają zgodnym chórem małe dzieci. A potem brakuje też tej ostatecznej decyzji. „Co chcesz robić po maturze?” Nie wiem, na razie muszę ją zdać. Zero celów. „Co po gimnazjum?” Odpowiedź podobna. Jakże potem dokonać wyboru między katolikiem, a Katolikiem. Ten pierwszy to taki, który chodzi do kościoła, ten drugi do Kościoła. Ten pierwszy jest nim bo jest, ten drugi dokonał wyboru. Ten drugi chce iść za Chrystusem i należeć do wspólnoty, którą On założył. To jest jego wybór. Wybór z konsekwencjami.
Jakie to konsekwencje? Wiadmo, że nie jesteśmy doskonali, że się rozwijamy, walczymy o świętość. Konsekwencja podstawowa to właśnie ta droga, a właściwie Droga. Idziemy nią, mimo upadków i porażek. Chcemy słowem i życiem realizować wybór. Wiem, że nie zawsze wyjdzie. Jednak taki człowiek się nie poddaje. Rozwija wiarę, umie jej bronić. Nie jest tylko „niedzielnym katolikiem”. Rozwija wiarę w częstej Eucharystii, regularnej spowiedzi, codziennej modlitwie. Czyta Pismo Święte, pogłębia wiedzę, umie bronić swojej wiary. Nie stawia warunków, nie ma wyjątków w stylu: „jestem katolikiem, ale na niektóre sprawy mam własny pogląd”. Ten „własny pogląd” jest przecież najczęściej próba uniknięcia konsekwencji grzechu. Ci, którzy naprawdę wybrali też grzeszą, ale nie usprawiedliwiają się. Zgrzeszył i zna tego konsekwencje. Przede wszystkim szuka pojednania. Dalej walczy i próbuje z całych sił.

„Nikt nie mówił, że będzie łatwo”, ale też nikt nie powiedział, że takie życie jest smutne. Dopiero gdy dokona się Wyboru, znajduje się sens życia i prawdziwe szczęście. Człowiek widzi, że życie ma sens. Nie jest łatwo, ale jak mawia pewna osoba Per aspera ad Deum. A więc do przodu 🙂

Głupota Mędrców

Jakże wielką głupotą musieli wykazać się Mędrcy przybywając do Betlejem. Tacy uczeni, a przyszli do małego, płaczącego Dziecka. Jakaż to głupota, żeby w takim miejscu składać takie dary! Głupota!

Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć;  i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,  tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

[1 Kor 1,27-29]

Owszem, głupota. Takiej głupoty życzmy sobie więcej. Może byśmy się w końcu wzięli za siebie, drodzy Katolicy? Wiem, że mówię (piszę) to także do siebie. Więcej Bożej Głupoty w naszym życiu. Tak, abyśmy nie patrzyli na to, co sobie o nas pomyślą, gdy za Chrystusową Gwiazdą wyruszymy w podróż. Gdy sprzeciwimy się temu, co podlega dogmatowi „wszyscy tak robią”. Bo głupstwem jest kupować w tych sklepach, które zachowują normy moralne, głupstwem jest nie dawać łapówek, głupstwem jest zamiast odwiedzić w niedzielę hipermarket pójść do kościoła, spotkać się ze znajomymi, przeczytać fragment Pisma Świętego. Głupstwem jest akceptować całość nauczania Kościoła, bo przecież dogmat „mieć własne zdanie” jest ważniejszy od nauczania Chrystusa. Głupstwem jest chronić życie człowieka, bo lepiej zadbać o swój brzuch. Takiej głupoty jak najwięcej! Tego życzę wszystkim czytelnikom na Uroczystość Objawienia Pańskiego.

Wszechwiedzący – ateista

„Ateista, chcąc być mocno przkonanym o trafności swych przekonań, musi rościć sobie prawo do wszechwiedzy – zawsze bowiem istnieje możliwość, że Bóg istnieje poza jego wiedzą”.

J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, Warszawa 2002, s. XLVI

Nie wiem, czy podziwiać „wszechwiedzę” zagorzałych ateistów. Ja na pewno nie jestem na tyle głupi, żeby uważać, że wiem wszystko…