„Ulubiony” wpis…

Miałem nie pisać na ty blogu, ale widzę że mój wpis „Dlaczego Nasza Klasa nie działa” ciągle bije rekordy popularności 🙂 Chyba między innymi on przyczynił się do tego, że ten blog ma w Googlach page rank na poziomie 2. Mam nadzieję, że nowa wersja tego bloga (iocus.pl) też wejdzie na takie wyżyny 😉

A może warto jeszcze coś z tym tutaj blogiem zrobić? Tylko co?

Pozdrawiam 🙂

Reklama

Moje strony

Jak widać ten blog jest już nieczynny. Jeżeli ktoś go linkuje, to będę wdzięczny za zmianę na aktualny adres: iocus.pl.

Poza tym prowadzę także strony o następującej treści:

1) OkoPortal, znany już niektórym serwis dotyczący spraw historii i genealogii moich przodków, szczególnie z rodzin Oko i Reichard;

2) Dawne Dzieje, czyli portal historyczny na tematy związane głównie ze starożytnością, średniowieczem i historią Lwowa;

3) Kocham Książki, nowa strona w zupełności poświęcona książkom (recenzje, nowości, historia książki itp.).

Strony są w fazie rozwoju i mam nadzieję, że w raz z upływem czasu będą coraz lepsze.

Przeprowadzka

Witam szanownych Czytelników!

Już niedługo szykuje się do przeniesienia mojego bloga. Czekają go więc pewne zmiany. Mam nadzieję, że za tym pójdzie częstsze jego uaktualnianie.

Pozdrawiam

Tolkien o Jezusie

Czemu tak? Z kilku powodów. Po pierwsze po niemałej przerwie zajrzałem na powrót na tolkienistyczne podwórko. Mimo pewnych napięć, które tam powstały podczas mojej nieobecności, z radością powracam do Tolkiena, mam nadzieję na dłużej. Po drugie, postanowiłem sobie zajrzeć do listów Tolkiena, będących nieraz świadectwem głębokiej wiary. Przez przypadek (jak mówią w Śródziemiu) natknąłem się na pewien fragment z listu do Michaela Tolkiena, napisanego 1 listopada 1963 r.:

Trzeba fantastycznej woli niewiary, żeby przyjmować, że Jezus nigdy naprawdę się nie wydarzył, a jeszcze więcej aby założyć, że nigdy nie wypowiedział słów, które o Nim napisano – słów, których nikt w świecie w tamtym czasie nie był w stanie „wymyślić”, np. „zanim Abraham stał się, ja jestem” (J 8 ), „Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca (J 9), czy słów przepowiadających Najświętszy Sakrament z J 5: „Kto spożywa moje ciało i krew moją pije, ma życie wieczne”. Musimy zatem albo uwierzyć w Niego i we wszystko, co powiedział, i przyjąć wszelkie konsekwencje, albo odrzucić Go i także przyjąć konsekwencje.

(J.R.R. Tolkien, Listy, Poznań 2000, s. 505)

Wielu dzisiaj, zupełnie ignorując wiedzę naukową, chce uznać, że kogoś takiego nie było. Nie dziwi ten fakt, gdyż Jego nauka nie jest „łatwa, miła i przyjemna”. Jest wyzwaniem, przygodą i ciągłym pokonywaniem własnych słabości. Nieraz nasze życie przypomina wędrówkę Drużyny Pierścienia, której członkowie właśnie największe zmagania prowadzili z samymi sobą. Może też dlatego tak często traktuje się wybiórczo Jego nauczanie, nieraz znając je pobieżnie i usiłuje się dopasować je do własnych poglądów. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że rozum w ludzkości zwycięży i skieruje się ku Bogu, aby człowiek mógł w pełni się zrealizować.

Polecam także ciekawe wykłady o wiarygodności Nowego Testamentu:

http://opoka.tv/video/wyklady/plynpodpradspotkaniezjoshemmcdowellemodc1,mh,vid,wyk,p_447.html

http://opoka.tv/video/wyklady/plynpodpradspotkaniezjoshemmcdowellemodc2,mh,vid,wyk,p_450.html

W drodze do świętości

Bardzo rzadko ostatnio coś pisuję na moim blogu. Tak już jest, kiedy łączy się pracę w parafii, szkole, studia doktoranckie i dodatkowe wykłady na filologii klasycznej. Jednak dzisiejsza uroczystość jest dla mnie szczególna. Trochę zatraciliśmy niestety jej sens, gdyż skojarzyła nam się wyłącznie z cmentarzem i modlitwą za zmarłych. Tymczasem jest ona radosnym świętowanie Bożego daru świętości. Każdy z nas bowiem jest przez Boga zaproszony, aby być świętym. I nie chodzi tu bynajmniej o „świętość z przechyloną główką”. Chodzi o katolika, który jest blisko Boga, szuka Go na modlitwie, spotyka podczas Ofiary Mszy świętej, potrafi bronić wiary tam, gdzie żyje. Rozwija się i bogaci po to, aby pomagać drugiemu człowiekowi. Katolik ma awansować w firmie, w której pracuje, czy zakładać własną, ma być politykiem, przywódcą. Niech tam także staje się świętym i pomaga innym w drodze do świętości. Przecież można w firmie wprowadzać atmosferę życzliwości w miejsce niezdrowej nienawiści i zazdrości. Można próbować tworzyć prawa, które służą ludziom, bronią ich przed niesprawiedliwością.

Niech więc uroczystość Wszystkich Świętych stanie się okazją do okrycia naszej drogi do świętości!

Ave!

Śledzik, czyli o pewnej naszoklasowej paranoi…

Nasza Klasa dodała ostatnio nowy gadget na swoim portalu, a mianowicie „Śledzika”. Pozwala on wpisać kilka słów, dać linka, zdjęcie, itp. i opublikować je dla swoich znajomych. Podobna funkcja istnieje na Facebooku od kiedy tam się zalogowałem. Stąd może moje niezrozumienie niektórych użytkowników NK. Ostatnio cokolwiek nowego wprowadzi zespół NK, to jest to krytykowane. Czemu nie wiem, skoro nie ma obowiązku korzystania z nowych funkcji. Można je zazwyczaj wyłączyć (jak ocenianie zdjęć czy korzystanie z albumów). Można także je zignorować i nie przejmować się nimi (jak choćby śledzika). Jednak najwięksi wrogowie, „antyśledzikowcy” rzucili się do walki i wykrzykują swoje „antyśledzikowe” i „antynaszoklasowe” hasła. Gdzie to robią? Na śledziku właśnie! Czy nie można po prostu wyłączyć lub zignorować funkcji na NK, których się nie lubi, z których się nie korzysta? Można. Problem jednak leży chyba gdzie indziej. Bo dla wielu świat NK, GG i szerzej świat wirtualny stał się jedynym. Człowiek usiłuje się tam odnaleźć, tam szuka rozwiązania problemów. Przychodzi on sam, rzeczywisty i prawdziwy, z z rzeczywistymi problemami i radościami, uczuciami, emocjami. Tam dostaje tylko wirtualne odpowiedzi, stąd frustracja, stąd namiasta prawdziwego życia, stąd paranoje i dziwactwa w stylu stuprocentowych antyśledzikowców wysyłających co chwilę wiadomość na śledziku, jak to go nie lubią. Stworzyli sobie wirtualny problem, wokół którego mogą skoncentrować swoje działania, emocje i uciec od prawdziwego życia, życia w którym się gubią.

O mnie słów kilka

W ciągu ostatnich dni nawiązała się ciekawa dyskusja pomiędzy mną a kilkoma osobami. Dotyczy ona spraw ważnych i mniej ważnych. Aby więc przynajmniej niektóre z nich były jasne, postanowiłem wypowiedzieć się na niektóre tematy.

Primo – prawda a różnice w poglądach

Czemu mają służyć nasze dyskusje, nieraz tak zażarte? Moim zdaniem mają służyć poszukiwaniu Prawdy. Nic innego nie ma sensu. Badania naukowe służą poszukiwaniu rzetelnej wiedzy na temat wszechświata i człowieka, filozofia i teologia szukają odpowiedzi na te pytanie, na które nauki przyrodnicze nie są w stanie odpowiedzieć. Prawda jest jedna, niezależna od naszych sądów. Należy więc dołożyć wszelkich starań, aby ją odkryć.

Czy jest to możliwe? Czy człowiek w całym swym ograniczeniu jest zdolny do odnalezienia Prawdy? Nie sądzę. Jednak to nie zwalnia nas od jej poszukiwania. Faktem zaś jest, że w jej poszukiwaniu nieraz błądzimy i potrzebujemy pomocy z zewnątrz. Tą pomocą niezawodną jest Objawienie, które dał nam Bóg. Jezus Chrystus objawił nam Prawdę, dzięki czemu możemy mieć pewność co do fundamentalnych spraw naszego życia.

Spotkałem się takim zarzutem: „Jasiu, przepraszam, ale nie moge juz sluchac bzdur ktore wygadujesz. Kiedys uwazalem Cie za czlowieka inteligentnego, ale ostatnimi czasy wypisujesz nonsensy godne Naszego Dziennika” (zachowałem oryginalną pisownię). Z całym szacunkiem, czy jednak inteligentym nie może być człowiek, który nie wpisuje się w linię dzisiejszego political correctness? Akurat Naszego Dziennika nie czytam, nie słucham Radia Maryja i nie oglądam Telewizji Trwam. Nie traktuję tego jako powodu do chluby, ani wstydu. Po prostu tego nie robię i już. Nie sądzę jednak, że ludzie z tego środowiska są nieinteligentni.

W tym kontekście boli także ogromnie fakt wszechobecnej cenzury. Niewidocznej, bo nie instytucjonalnej. Cenzurą jest oglądalność, cenzurą jest to, czy informacja się sprzeda. Co więcej ta cenzura prowadzi do kłamstwa – nie ważne, czy informacja jest prawdziwa, ważne żeby się sprzedała, żeby wzbudziła sensację. Przykładem jest choćby apokryficzna ewangelia Judasza. Miała pogrzebać Kościół. Tyle krzyku wokół tego było i co? Nikt nie napisał prawdy na temat tego tekstu, powstałego później niż którekolwiek pismo Nowego Testamentu, powstałego w środowisku nie związanym z chrześcijaństwem, ale w grupie gnostyckiej i mającego tyle wspólnego z rzeczywistym Judaszem co chyba z Mozartem. Tylko czy ktoś o tym pisał? Nie, bo to nie była sensacja.

Secundo – „Antychryst z Brukseli” i polityka

Jeżeli chodzi o moje poglądy polityczne, to należy jedną sprawę wyłożyć jasno. Na pewno są one prawicowe (gdyż lewica nigdy nie zgodzi się z Prawdą), jednak nie wiążę się z żadną partią na śmierć i życie. Są ugrupowania lepsze i gorsze, staram się wybierać te, które najlepiej służą Prawdzie. Czy Unia Europejska to komunistyczne superpaństwo? Nie, jeszcze nie. Pisałem, że jest na drodze do takiego tworu, o czym świadczą niektóre symptomy narzucania sposobu myślenia ludziom, czy narodom. Unia Europejska została stworzona jako wspólnota gospodarcza, ułatwiająca bogacenie się jej społeczeństwa. Niech tak pozostanie. Możemy się spierać na temat, czy lepsze euro czy złotówka, nie jest to jednak zasadniczy problem. To czy lepiej być w Unii w obecnym jej kształcie, czy nie być w niej, czy może też próbować ją zmienić, to też nie jest kwestia fundamentalna. Nie należę do eurodogmatyków, dla których bycie bądź nie bycie w Unii to kwestia zbawienia. Fakt, nie darze tej instytucji prawie żadnym zaufaniem, po niektórych jej rezolucjach, próbach przeforsowania na siłę tego, co zostało odrzucone przez społeczeństwo (konstytucja europejska czy też potem traktat lizboński), bo przypomina mi to komunizm, gdzie można było głosować, ale to i tak nic nie zmieniało. Nie traktuję więc Brukseli jako Antychrysta. Mam do swojego głównego przeciwnika wiele więcej szacunku, więc nie będę go ograniczał do Brukseli. Choć nieraz owa „Bruksela” staje się użytecznym jego narzędziem.

Tertio – polityczna poprawność i chrystianofobia

Modne i odmieniane przez wszystkie przypadki jest dzisiaj słowo homofobia. Modna staje się także walka o prawo kobiet do wyboru, decydowania o własnym brzuchu. Modne w końcu staje się mieszanie z błotem wszystkiego co chrześcijańskie. Gdy muzułmanie stają w obronie swoich praw prawie cała Europa mówi, że mają rację, że należy szanować ich religię. Gdy chrześcijanie czynią to samo, mówi się, że mają się nie mieszać do polityki, że łamią wolność słowa, itd. Czyżby więc nowa kategoria podludzi? Trudno się dziwić, skoro uważa się dziś, że zaburzenia emocjonalne to normalność, że można zabić człowieka tylko dlatego, że jest problemem dla kogoś innego, dla kaprysu. Kościół Katolicki stoi na straży depozytu wiary, przy okazji przypominając podstawową Prawdę o człowieku. O tym, że człowiekiem się jest od poczęcia, więc nie wolno zabijać nawet, jeżeli ten człowiek jeszcze przez kilka miesięcy będzie w łonie matki, że normalne i naturalne jest to, że rodzinę stanowi mężczyzna i kobieta, że tylko w takim środowisku może zdrowo rozwijać się dziecko, młody człowiek. Przypomina, że nabyte zaburzenia się poddaje terapii, a nie uznaje za coś normalnego. Nie opiera tego tylko na argumencie „bo tak mówi Biblia” (choć jeżeli przyjrzeć się temu bliżej, to jest to argument wystarczający), lecz także na badaniach naukowych.

Tyle w wielkim skrócie. Chciałbym, abyśmy wszyscy starali się naprawdę dążyć do Prawdy. Aby przed wypowiedzeniem jakieś myśli zastanowić się, czy to co mówię jest zgodne z prawdą, a nie czyimś interesem, czy poprawnością polityczną. Jeszcze bardziej mi zależy, abyśmy się nawzajem nie obrażali tylko dlatego, że mamy inne poglądy.